Foster the People - Torches
Rokrocznie w każde wakacje musi pojawić się grupa, której krążek jest promowany jako „najlepszy soundtrack sezonu”. Byli już MGMT, byli Empire Of The Sun, teraz pora na Foster The People. Nie są tak denerwujący, jak ci pierwsi i nagrywają mniej rzewne, a bardziej żywiołowe piosenki od Australijczyków, więc może wreszcie promocja trafiła w dziesiątkę?

Odpowiedź może być chyba tylko twierdząca, bo płyta, którą zaserwowali Kalifornijczycy składa się w całości z piekielnie chwytliwych numerów. Dziesięć perfekcyjnie skrojonych pod wakacje kawałków łyka się za jednym razem. Stanowią one doskonałą mieszankę energii słonecznego zachodniego wybrzeża, tanecznych rytmów i gładko płynących wokali. Jeśli idzie o etykietki to oczywiście zestawienie dwu słów: indie i pop. Spodziewajcie się więc trochę gitar i perkusji, które gdzieś-już-słyszeliście. Do tego prosty schemat zwrotka-refren i momentami zabawny sposób śpiewania. Teoretycznie wszystko to już było, ale mnie to szczerze mówiąc w ogóle nie przeszkadza. Krążek zamiast zapewniać duchowe uniesienia, ma ruszać i tak faktycznie jest. Dodatkowo całość nagrana jest raczej z klasą, więc można sobie zapodawać bez obciachu przez okrągłe dwa miesiące zarówno w pełnym słońcu, jak i podczas drogi do upragnionego miejsca letniego wypoczynku. Trudno nie docenić luzu zawartego na ‘Torches’, a że płyta zużyje się wraz z końcem wakacyjnych szaleństw… trudno. Póki co bawmy się, bo w przyszłym roku przygrywać będzie nam już kto inny.
Tekst: Paweł Wójcicki
-
Vermones - Humanicals
-
Wejdź w to głeboko
-
Grubson - Gruby Brzuch
-
1500m2 muzyki
-
To jest klubing, czyli...
-
Muzak - nowy album Plazmatikonu
-
Trochę plaży w Poznaniu
-
A imię jego... 44
-
Flash Mob Poland



